Drinki
data: 2009.06.18, kategoria: Po godzinach, tagi: drinki, impreza, klub, zabawaKlub był przestronny, one miały zarezerwowane osobne, ale duże pomieszczenie, w którym panował półmrok w odcieniu czerwieni. Zasiadły w wygodnych sofach, po chwili spostrzegły podest z aluminiową rurą sięgającą od podestu do sufitu. Każda ze śmiechem próbowała bawić się w tancerkę. Gdy już były w komplecie, Janina zawołała kelnera uprzedzając, że każda z kobiet może zamawiać bez skrępowania co chce i w ilościach, jakich tylko zapragnie. Jadwiga raczej nie była entuzjastką picia alkoholu, postanowiła jednak tym razem w pełni świętować ze szczęśliwą przyjaciółką. Zamówiła więc sobie drinka o intrygującej nazwie „Sex in the graveyard”. Początkowo rozmawiały o organizacji wesela narzeczonych, o sukni Janiny, zaproszonych gościach i tym podobnych sprawach.
Umysł kontra ciało
data: 2009.06.17, kategoria: Po godzinach, tagi: ciało, umysł, zdrowie, życiePo takim okresie zaś przychodził ten etap, który przechodziła właśnie teraz. Teraz musiała poukładać siebie w środku, a także swój świat na zewnątrz. Nieistotne było, czy ona kogoś chciała i jak bardzo chciała, wiedziała, że nie wydarzy się nic. Trochę zła była na siebie, że zadała sobie tak naprawdę kolejną pokutę. Czasem się czuła tak, jakby jej życie uczuciowo-erotyczne już się zakończyło, jakby to młode przecież ciało już umierało. To ciało domagało się czegoś, czego zabraniał mu jej umysł. Jadwiga sama sobie nie potrafiła wytłumaczyć, dlaczego tak właśnie postanowiła. Może to taki mechanizm obronny? Odkąd przestała liczyć i czekać na szczęście stała się spokojniejsza.
Z koncertu nici
data: 2009.06.16, kategoria: Po godzinach, tagi: bilety, koncert, lekcja, nauczkaI usłyszałam w radio wiadomość, której usłyszeć nie chciałam. Nie przyjadą do Polski, nie wystąpią dla swoich oddanych fanów. Szkoda wielka, naprawdę. Miałam taką nadzieją, zresztą nie ja jedna. Ale to dla mnie kolejna życiowa lekcja. Otóż jeśli o czymś się marzy, tak jak ja marzyłam o kupnie biletu na ich koncert – należy po prostu to marzenie realizować. Ja z tym zwlekałam i ostatecznie bilet kupiłam od konika. I tak miałam dużo szczęścia, że przepłaciłam jedynie sto złotych. Były bardziej drastyczne ceny. Tak więc moja kolejna życiowa lekcja kosztowała mnie trochę. W mojej sytuacji każda stówka się liczy. Ale nic, nie będę płakać nad rozlanym mlekiem.
O rodzicach K.
data: 2009.06.15, kategoria: Po godzinach, tagi: rodzice, rodzinaJak przykro czytać o Twojej Mamie, ale przeżyłam coś podobnego z moją. Moja mama nie raz mi wykrzyczała, że nie jestem już jej córką - był to wpływ nerwicy sytuacyjnej. Nic do niej nie docierało, cierpiała na manię prześladowczą, co odbijało się na mnie, a nawet na mojej córeczce (biła ją, wyzywała od demonów). Ale potem było znowu lepiej, gdy jej przechodziły nerwy, nie przepraszała, ale przyznawała, że nad sobą nie panuje i że musimy to wytrzymać. Mnie to trudno przychodziło, zbyt dużo przeszłam - straciłam wszystko, przeżyłam klęskę powodzi, wypadki, skrajne ubóstwo. Wtedy byłyśmy same, dziś ja jestem sama. Taki los zgotował mi ojciec, który chciał się zemścić za to, że nie ma się do czego wobec mojej osoby przyczepić i nie może mi niczego zarzucić.